Dzisiaj jak zwykle zamiast się uczyć zebrało mi się na wspominanie nie tylko elektroniki, ale i też sytuacji które w pewnym sposób odmieniły moje życie. Od momentu kiedy skończyłem gimnazjum wiele się zmieniło, choć bardziej w stronę tą złą. Ale dobrze, co ja tutaj będę o sobie pisał, na razie nie przyszedł na to czas, więc może od początku, jako iż jestem w technikum mechatronicznym i akurat tym trefnym rocznikiem w pierwszej klasie miałem tzn. projekt czas zawodowców. Podczas pierwszego spotkania, które trwało bodajże 10-20min, bo wszyscy się spieszyli na "autobus"; ja wraz z kilkuosobową grupą musieliśmy się zdecydować co by tutaj zrobić. Rozważaliśmy trzy propozycje w których między innymi była elektronika. Sądzę że gdybyśmy nie wybrali tej elektroniki (do której i tak nie byliśmy przekonani) to dzisiaj nie zajmowałbym się tym.
Na początku całą moja grupa nie miała "zielonego pojęcia" na ten temat, ze względu że jakoś nikogo do tego nie "ciągło". Aż przyszedł wreszcie czas aby ustalić kiedy moglibyśmy się spotykać, no ale niestety nikomu po lekcjach nie pasowało, nawet mi osobiście nie pasowało ponieważ lekcje planowo miałem do 15:15, natomiast autobus 15:40, więc nie było najmniejszego sensu. Aż tu nagle znalazło się 90min w piątek przed lekcjami. Pierwszego zadania, a może ćwiczenia nie pamiętam.
Postanowiliśmy rozpocząć od totalnych podstaw, czyli prawo Ohma, prawa Kirchhoffa, aż wreszcie nadszedł czas na pierwsze ćwiczenie z Oślę Łączki. Żeby tego było mało nauczyciel zażyczył sobie abyśmy prowadzili jakiś blog, i z każdych zajęć robić notatki. Pamiętam pierwsze sprawozdanie jakie dostałem od kolegi; "Podczas podpięcia plusa do diody zaczyna mrygać"; trochę się uśmiałem bo nie dość że Word podkreślał błąd to i tak nie postanowił go poprawić. I tak jak zwykle to ja musiałem prowadzić bloga i coś tam pisać, bo jako jedynemu coś mi się chciało robić.
Dzisiaj kiedy spojrzę na te stare filmy, i fakt że cieszyliśmy się z tego że to wszystko "działa" pojawia mi się uśmiech na twarzy. Może zapytacie dlaczego, a dlatego że to nie działa tak jak powinno. Jako iż wszyscy wtedy uczyliśmy się wraz z panem Żurawskim który był naszym opiekunem, nie zważaliśmy zbytnio czy to na tak działać czy nie. Może gdybyśmy posłuchali nauczyciela i czytali tą teorię, to może nie byłoby tej sytuacji, ale komu się chce czytać suchą teorię. Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale od nie pamiętnych czasów nie uczę się teorii na pamięć, a jeżeli mam już coś wykuć (np. matematykę) to i tak ułożę swoją definicję, w której jest "potoczne" słownictwo, ale za to każdy może zrozumieć. Bo elektronika jest jak matematyka, nie da się wszystko policzyć korzystając ze wzorów, bo jeżeli nie rozumiemy całej idei działania, to nie jesteśmy w stanie niczego zrobić. Dlaczego tak mało osób zdaje maturę z matematyki? Przecież mają tablicę, wartości funkcji trygonometrycznych i wzory czasami z kosmosu, które są tzn, liczeniem na około. Dlaczego bo nie rozumieją co liczą, a dopóki nauczyciele nie zrozumieją wraz z rządem to nic się nie zmieni. Ale dobrze bo już tak odbiegam od tematu i jeszcze trochę skończę na poglądach religijnych.
Tak już na zakończenie, chciałbym z tego miejsca podziękować panu Żurawskiemu za to w jakiś sposób nakłonił nas do tej elektroniki, dzięki której mogę tu dzisiaj o niej pisać. Kiedy zrobiłem swój pierwszy układ którym był regulator obrotów wentylatora, największą satysfakcję sprawiło mi pierwsze uruchomienie. Jak dzisiaj o tym wspominam to niby to nic, bo zwykły regulator liniowy i to wszystko, ale wtedy nie mając w ogóle pojęcia i kopiując schematy z elektrody nie zastanawiałem się dlaczego jest tak a nie inaczej. Gdybym nie miał laptopa to dzisiaj bym taki regulator zrobił że zamiast potencjometru byłby cyfrowy zapis i odczyt z jakimś wyświetlaczem LCD, pomiarem obrotów itp. Niedługo pojawi się jakiś krótki artykuł o tym regulatorze, o ile znajdę jeszcze go w całości. Wtedy to tak szukałem aby każde wartości były takie same, a dzisiaj to bym wziął byle było. Bo kondensator na wyjściu nie musi być 22uF może być 10uF, 47uF, chodzi tylko o pozbycie się "szpilek" w przebiegach. Miałem już kończyć i znowu się rozpisałem. Chyba już wiem dlaczego nikt nie lubi jak mówię o elektronice bo nie dość że nie zamykają mi się usta, to jeszcze za dużo się wymądrzam, no ale cóż już taką naturę mam. Dzięki tej elektronice poznałem wielu wspaniałych ludzi i mam nadzieję że ta pasja nigdy nie zniknie. Obawiam się tylko co będzie później, bo teraz to rodzice się nie przejmują co ja robię po lekcjach, ale jak już będę na swoim i może z dziewczyną mieszkał, to ja jej współczuje. Bo teraz mnie trudno od tego odciągnąć a co będzie później. Ja się tylko cieszę że nie mam za dużo pieniędzy i nie topię tego wszystko w elektronice, bo nawet nie chce sobie wyobrażać mojego pokoju. Jakieś dwa może trzy tygodnie temu w szafce miałem stosu płytek PCB, a to tata z pracy coś przyniósł a to jakiś stary telewizor się rozebrało. No ale z biegiem czasu zabrakło miejsca to co zrobiłem? Wszystko z małej szafki przeniosłem do warsztatu w której mam szafę z rozdzielni. To już po 20:50, a ja nadal piszę...
Kilkadziesiąt (a może set) zdań temu miałem kończyć i jakoś mi to nie wyszło ale to już na pewno ostatni akapit. Podsumowując to dzięki szkole średniej, która w jakiś sposób mnie zainspirowała postanowiłem rozwijać moje hobby. Na razie pracuje nad tą lampką, ale tak mi idzie jak krew z nosa, nie dość że zbliża się koniec roku, to chciałbym aby jakoś to świadectwo wyglądało. A jak dobrze pójdzie to może średnią 4,36 zakończę ten rok, choć szczerzę wątpię, bo jakoś czuć już wakacje a jak mnie już leń dopadnie to koniec. No nic zobaczymy jak to będzie w każdym razie poniżej 4,00 nie zejdę a moim celem była średnia 4+. To się dzisiaj rozpisałem a tutaj fizyka czeka na naukę... A tutaj link do starego bloga. Zapraszam do oglądania i czytania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz